Czy konsumpcja mięsa podwyższa ryzyko powstania raka?

Czy konsumpcja mięsa podwyższa ryzyko powstania raka?

Nowotwór – słowo, które w ciągu ostatnich dekad odmienialiśmy przez wszystkie przypadki. Naukowcy nieustannie poszukują przyczyn ich powstawania, a dietetycy biją na alarm, by uwolnić się od nałogów, zacząć wieść zdrowe życie oraz zwiększyć spożycie pokarmów, które mają działanie antyrakowe. Co chwila jednak pojawiają się nowe głosy w sprawie, a najbardziej zaskakujące są te, które mówią, że ryzyko powstawania raka zwiększa się wraz z częstym jedzeniem… mięsa. Czy w XXI wieku, chcąc być wolnym od chorób nowotworowych, jesteśmy skazani na wegetarianizm? A może wystarczy kupować i jeść mięso z głową?

Czerwone mięso a rak jelita grubego

Stosunkowo niedawno media nagłośniły sprawę czerwonego mięsa. Wiadomość smutna dla wszystkich, którzy do tej pory zajadali się karkówką z grilla czy pysznymi burgerami z wołowiny. Jednak fakty są niezaprzeczalne – czerwone mięso to najbogatsze, naturalne źródło żelaza. Dlatego zaleca się jego jedzenie głównie osobom, które cierpią na niedobory, na przykład anemikom. Jak wynika z oświadczenia Światowej Organizacji Zdrowia – to samo żelazo może dokonać drastycznych zniszczeń w organizmie poprzez powstawanie raka jelita grubego. Czy oznacza to jednak, że nie powinniśmy spożywać tego, co do tej pory lubiliśmy jeść? Nic bardziej mylnego! Co prawda wysoko niewskazane jest codzienne żywienie się w burgerowni ani serwowanie każdego dnia na obiad wieprzowiny lub wołowiny, jednak zjedzenie czerwonego mięsa od czasu do czasu nie powinno nam zaszkodzić. Warto wiedzieć, że wszystkie tego typu teorie opierają się przede wszystkim na założeniu nadmiernego spożycia. Jak zawsze sprawdza się tu więc metoda złotego środka. Czerwone mięso – nie codziennie, ale raz na jakiś czas.

Mięso przetworzone a ryzyko powstania nowotworu

Kolejną grupą podwyższonego ryzyka wśród mięs są produkty mocno przetworzone. O niekorzystnym wpływie MOMU, czyli mięsa oddzielonego mechanicznie, na nasz stan zdrowia słyszymy praktycznie na każdym kroku. Produkty takie, jak pasztety, pakowane wędliny, parówki, a niejednokrotnie również kiełbaski z niewielką zawartością mięsa znalazły się na liście pokarmów najbardziej rakotwórczych. Zestawienie to stworzyła Światowa Organizacja Zdrowia. Dlatego jeśli tylko masz taką możliwość, przygotowuj wędliny i pasztety samodzielnie, a ponad wszystko unikaj parówek!

Mięso na antybiotykach/hormonach – mit czy prawda?

Nasze obawy w stosunku do jedzenia mięsa bardzo często łączą się z tym, że dzisiejsze mięso, szczególnie to sprzedawane w supermarketach, jest karmione antybiotykami i hormonami. Nie trudno domyślić się, że tego typu produkty spożywcze nie wpływają korzystnie na nasze zdrowie, a wręcz mogą prowadzić do zaburzeń gospodarki hormonalnej, a w efekcie do powstawania nowotworów. Jednak sprawa powoli się stabilizuje, ponieważ w Unii Europejskiej restrykcje dotyczące hodowania drobiu są coraz bardziej zaostrzane. Mimo wszystko warto jednak kupować mięso ze sprawdzonego źródła, a nie z supermarketu.

Konsumpcja mięsa, szczególnie w diecie sportowca, odgrywa niezwykle istotną rolę, głównie ze względu na zapotrzebowanie na białko zwierzęce. Warto jednak pamiętać o kilku zasadach:

  • czerwone mięso jedzmy sporadycznie, nie powinno ono być podstawą naszej diety,
  • unikajmy mięsa przetworzonego, parówek i pasztetów z dużą zawartością chemii,
  • poszukujmy pewnych źródeł zakupów, lokalnych sklepów mięsnych lub hodowców, by uniknąć spożywania mięsa z antybiotykami i hormonami,
  • pamiętajmy też o innych zdrowych źródłach białka takich, jak ryby, ciecierzyca, fasola czy soczewica! Można z nich przyrządzić wspaniałe, pełnowartościowe potrawy.

Chcąc zmniejszyć ryzyko powstawania raka, musimy przygotować się na rezygnację z niektórych nawyków żywieniowych. Spożywanie mięsa nie zaszkodzi nam, jeśli odpowiednio do niego podejdziemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *